To jest opowieść o miłości, która kwitła w erze zła. Musical „Aida” w Teatrze Muzycznym ROMA.

Rozsiądź się wygodnie, wyruszamy w nie­zwy­kłą podróż w czasie. Przenosimy się do starożytnego Egiptu, gdzie na naszych oczach rozgrywa się „opowieść o miłości, która kwitła w erze zła”. Czyli musical „Aida” w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego, grany w Teatrze Muzycznym Roma.
Warto zaznaczyć, że najnowsza produkcja Dużej Sceny Teatru Muzycznego Roma jest wersją non-replica, co oznacza, że reżyser miał szerokie pole do popisu. Wykorzystał to w 100%. Ciekawi Was, w jaki sposób? Koniecznie przekonajcie się sami kupując bilet na ten spektakl.

news_aida_2-1

Kilka zdań o samym spektaklu
„Aida” to dzieło Eltona Johna, oparte na historii znanej z opery Giuseppe Verdiego o tym samym tytule, trzeba jednak przyznać, że E. John stworzył perełkę w świecie musicalu. Na wyróżnienie zasługuje libretto przetłumaczone przez Michała Wojnarowskiego wraz z połączoną z nim muzyką. Zarówno pol­ska wer­sja, jak i ory­gi­nalna, swoim brzmie­niem prze­ka­zują emo­cje głów­nych boha­te­rów oraz współ­two­rzą sce­no­gra­fię, kreując tło muzyczne spek­ta­klu.

W tytule czy­tamy: „Aida. Ponad­cza­sowa histo­ria miło­sna”. Niby banał, tan­deta, ale w tym spek­ta­klu ele­ment miło­ści to pod­stawa, bar­dzo mi się podoba, że „miło­ść” została dobrze wywa­żona i nie jest jej za dużo.

Historię spektaklu już znasz, czas abyś poznał/poznała jak wygląda „Aida” z technicznego punktu widzenia.

Sce­no­gra­fia

Mar­cin Napie­rała – autor sce­no­gra­fii okre­śla ją mia­nem „piasz­czy­stej sce­no­gra­fii”, ponie­waż wszystko jest inspi­ro­wane pia­skiem i to on sta­nowi motyw prze­wodni. Rze­czy­wi­ście, nawią­za­nie pia­sku do uję­cia cało­ści jest widoczne, kolo­ry­styka cało­ści utrzy­mana w jed­no­li­tej bar­wie, a to sta­nowi przy­jem­ność dla oka. Sce­no­gra­fia nie jest jed­nak „bezkształ­tem”, wszyst­kie jej ele­menty skła­dają się w geo­me­tryczną całość. Dużym plu­sem jest małe uży­cie ekra­nów ledo­wych, przez co nie odczuwa się efektu kina w teatrze.
Na sce­nie panuje mini­ma­lizm i, szcze­rze mówiąc, mnie nie zachwyca… Oczy­wi­ście gusta są różne i każdy będzie miał inne zda­nie na temat wystroju sceny. Oso­bi­ście spo­dzie­wa­łam się na sce­nie jakie­goś efektu zasko­cze­nia, np. budo­wa­nia pira­midy w sce­nie „Ano­ther Pyra­mid”.
Koń­cząc oma­wia­nie tego punktu, podzielę się z Tobą cie­kawą infor­ma­cją. Wszyst­kie ele­menty sce­no­gra­fii ważą ok. 6,5 tony, a przy pro­duk­cji spek­ta­klu pra­co­wało ponad 200 osób.

Cho­re­ogra­fia

Cho­re­ogra­fię uło­żyła nie­za­stą­piona Agnieszka Brań­ska, uwiel­biam oglą­dać na sce­nie jej „taneczne wymy­sły” stwo­rzone do spek­ta­kli. Sty­li­styka muzyki napi­sa­nej do „Aidy” jest zmienna, stąd „inno­ść” sty­li­styki ruchu. W swo­ich ukła­dach bar­dzo dobrze połą­czyła ze sobą skraj­nie różne gatunki tańca, hip – hop i jazz. Bar­dzo mi się podoba to, że cho­re­ogra­fia została uło­żona w stylu etnicz­nym, nawią­zu­jąca zarówno do Nubij­czyj­ków, jak i do Egip­cjan.

Kostiumy

Do musi­calu „Aida” zostało uszy­tych 250 kostiu­mów. Naj­now­sza pro­duk­cja Teatru Muzycz­nego Roma to bar­dzo dobrze wywa­żony wizu­al­nie spek­takl. Prze­piękne są kostiumy Doroty Koło­dyń­skiej, w któ­rych połą­czono współ­cze­sną modę z ubio­rami nawią­zu­ją­cymi do dawno minio­nych cza­sów. Jed­nym z mate­ria­łów wyko­rzy­sta­nych do uszy­cia kostiu­mów jest tka­nina, z któ­rej szyto ubra­nia w sta­ro­żyt­nym Egip­cie.
Kostiumy stwo­rzone do tego spek­ta­klu wyróż­niają się róż­no­rod­no­ścią. Zau­wa­żalne sploty są moty­wem prze­wodnim poszcze­gól­nych postaci czy grup, na przy­kład pro­sty splot lnia­nych sukni Aidy czy wyra­zi­ste siatki w mun­du­rach Rada­mesa.
Na wiel­kie brawa zasłu­gują stroje księż­niczki Amne­ris, tutaj Dorota Koło­dyń­ska dała się ponieść wyobraźni! Stwo­rzyła 8 nie­sa­mo­wi­tych i prze-świet­nych kre­acji.
*kolejny powód, aby zobaczyć ten spektakl*

Bądźmy szczerzy, cała produkcja nie byłaby możliwa bez obsady aktorskiej i zespołu tanecznego. Wszyscy otrzymują ode Mnie ogromne gratulacje za stworzenie polskiej wersji „Aidy”, bez Was nie byłoby tego spektaklu!

Pozwolę sobie napisać kilka zdań na temat niektórych ról.

Aida – Nata­lia Pio­trow­ska–Pacio­rek.

Córka Amo­na­sro i księż­niczka Nubii. Wraz ze swo­imi pod­da­nymi zostaje wzięta do nie­woli, ale przy­ciąga uwagę Rada­mesa. Nie ujaw­nia swo­jego ary­sto­kra­tycz­nego pocho­dze­nia, prawdę o niej, zna tylko Mereb, który uznaje ją za księż­niczkę.
„Aida” to produkcja, w której po raz pierwszy widziałam na scenie musicalowej Natalię Piotrowską – Paciorek.
W momencie, kiedy usłyszałam pierwsze słowa śpiewane przez główną bohaterkę, wiedziałam, że bez łez się nie obejdzie.
Aida zaprezentowana przez Natalię była silną i pewną kobietą, która pragnęła wolności dla Nubijczyjów, zachowując przy tym swoją delikatność.
„Dance Of The Robe” jest utworem, który totalnie rozłożył mnie na łopatki. Potęga głosu Aidy w połączeniu z zespołem wokalnym i tancerzami sprawiły, że na scenie nastąpił wybuch emocji.

Rada­mes — Janek Tra­czyk

Kapi­tan egip­skiej armii, syn Dżo­sera, i narze­czony księż­niczki Amne­ris. Wszy­scy wie­dzą, że po śmierci fara­ona Rada­mes będzie wła­dał Egip­tem.
Uwagę Kapi­tana przy­kuwa nowa nie­wol­nica — Aida, która wywraca jego świat do góry nogami.
Janek pod względem wokalnym wypadł bardzo dobrze. Barwa jego głosu pasuje do Radamesa. Do gry aktorskiej mam pewne zastrzeżenia, brakowało mi maksymalnego wczucia w niektóre odgrywane sceny.

Amne­ris — Monika Ryga­sie­wicz.

Księż­niczka Egiptu, córka fara­ona, i narze­czona Rada­mesa. Wszy­scy dosko­nale znają jej zami­ło­wa­nie do mody. Tak naprawdę, kró­lew­ska córka wyko­rzy­stuje tę modną toż­sa­mość, aby ukryć wła­sną nie­pew­ność. Warto zazna­czyć, że Amne­ris prze­cho­dzi naj­więk­szą prze­mianę w tym spek­ta­klu.

Amneris to rola, która ma wielki polot komediowy, a Monika świetnie się w nim porusza. Egipska księżniczka tylko sprawia wrażenie szczęśliwej i prowadzącej sielankowe życie, tak naprawdę jest pełna dramatyzmu, co słyszymy w utworze „I know the True” który jest ujawnia prawdę o tym, co siedzi w tej bohaterce.

Mereb — Piotr Janusz

Nubij­ski sługa Rada­mesa, który w dzieciństwie został wzięty do nie­woli przez Egip­cjan i od tego czasu służy wśród nich. Pierw­szy, który roz­po­znał Aidę jako księż­niczkę Nubii, i pierw­szy, który opo­wie­dział o tym innym nubij­skim nie­wol­ni­kom z nadzieją, że może ich uwol­nić
Piotrek zagrał swoją rolę z pre­cy­zją i dba­ło­ścią o naj­mniej­szy detal. Połą­cze­nie zna­ko­mi­tego wokalu z grą aktor­ską zło­żyło się na ogromny suk­ces cało­kształtu postaci Mereba.

Na zakończenie omawiania obsady, chcia­ła­bym wyróż­nić Pawła Mielewczyka gra­ją­cego tego dnia w zespole wokal­nym, ponie­waż widać było u niego stu­pro­cen­towe zaan­ga­żo­wa­nie w spek­takl. (Chwi­lami mia­łam wra­że­nie, że przy­sła­niał odtwór­ców ról głów­nych).

Na temat „Aidy” mam dość mieszane, ponieważ jest to musical, który wzbudził we mnie zarówno liczne zachwyty jak i kontrowersje.

Mam w planach zobaczyć ten tytuł jeszcze niejednokrotnie, aby zobaczyć jak się rozwija i nabiera coraz to większej świetności.